# 185
Od pierwszej chwili, kiedy go zobaczyłam, stał się dla mnie wyzwaniem. Nigdy do tej pory praktycznie nie musiałam się starać. Zawsze to faceci wykonywali pierwsze ruchy. Teraz dziwnie się czuję w tej nowej roli. Chyba za dużo nasłuchałam się od kumpli tekstów w stylu "
ale ta laska się narzuca", albo "
o rany, jaka ona nachalna".
Ale dałam się wciągnąć w tę grę
jak świat starą.
Ten mail, który pisał do mnie w nocy, w którym wyraźnie wyjaśnił, jak ważna jest dla niego wolność, niezależność, jak bardzo zdeterminowany jest by wyjechać z Polski na stałe – w przeciągu kilku tygodni.
Odczytałam go rano.
Nic się nie stało, myślałam.
Po prostu mnie zależy na Tobie trochę bardziej niż Tobie na mnie. Tylko trochę. O tyle, ile jest w stanie pomieścić jedna łza, która spłynęła po moim policzku dziś rano nad kubkiem kawy. To nic wielkiego. Ale ja przecież nigdy nie płaczę rano...
To jest takie nie fair, że życie nawet nie daje nam szansy, żeby się lepiej poznać, żeby spróbować...
Niczego nie oczekuję, niczego nie wymagam. O nic nie proszę... No, może tylko żebyś był. Jeszcze. Chociaż przez tę chwilę. Żebym mogła czuć jeszcze Twoją obecność. Żebym mogła jeszcze raz złapać Cię za rękę, wtulić się w Ciebie. I jeszcze – błagam i zaklinam – nie mów o tym co będzie KIEDYŚ. Nie mów o tym co stanie się z Twoją bluzą, którą mi dałeś i w której teraz śpię co noc, co stanie się ze mną. Nie mów o następnych facetach, jakich będę miała po Tobie. Doprowadza mnie to do wewnętrznej furii. W ogóle nie chcę o tym słyszeć. Nie – spokojnie, ja niczego sobie nie wyobrażam. I nie chcę wyobrażać. Więc nie wpychaj mi do głowy innych facetów. O to jeszcze proszę.
Cieszmy się czasem, który nam został. Po prostu. Łapmy te chwile.
flov, 2010-09-20
skomentuj (11)
# 184
Na 42 godziny świat stanął do góry nogami. W tym czasie nastąpiło trzęsienie ziemi, tsunami i deszcz spadających gwiazd. Setki uśpionych motyli wzniosło się w powietrze, a ja czułam każdy trzepot ich skrzydła.
Przez te 42 godziny Mr. wzbudził we mnie więcej emocji niż M. przez ostatnie dwa i pół roku.
Były leniwe popołudnia, wieczorne imprezy, gorące noce, w czasie których kochaliśmy się aż do świtu. A potem czułe poranki.
Jakie reakcje chemiczne zachodzą w organizmie, kiedy z czystej fizyczności, z tych pierwotnych instynktów, zaczynają wyłaniać się momenty, w których idąc na nocny autobus, on podbiega do straganu z kwiatami na Placu Solnym i kupuje mi słonecznika? W których ja zasypiam w autobusie, opierając głowę na jego ramieniu, a on okrywa mnie swoją marynarką? W których ja gubię ten nieszczęsny słonecznik na peronie na dworcu, a on biegnie go szukać, potem szuka mnie po przedziałach, wspina się po ścianie pociągu do okna aby mi go podać i dać ostatni pocałunek?...
***
Let your fingers curl through mine, through mine...
♫ Basement Jaxx - Stay Close
flov, 2010-09-13
skomentuj (0)
# 183
Byłam z P. w kinie na "
Samotari". Film – bardzo, bardzo. Potem siedzieliśmy w Świętej Krowie przy piwie i śmialiśmy się, że do całej tej grupki zakręconych bohaterów moglibyśmy dodać jeszcze siebie. On – bystry, inteligentny chłopak, który jest zbyt leniwy by wyłożyć minimalny wysiłek na znalezienie sobie dziewczyny i – mówiąc szczerze – ma na to wyjebane. Właściwie, to ma wyjebane na wszystko. I za to go lubię. Jednak w kwestii damsko-męskiej jest spisany na straty. No i ja – (chyba) uzależniona od związków, od bycia z kimś, wiecznie w bajce, która kończy się, gdy tylko zdążę się do niej przyzwyczaić. Chyba nie umiem być sama.
Chyba...
Tkwimy w tych swoich światach dostrzegając ich absurd, ale nic z nimi nie robiąc. Zagubieni między młodością a dorosłością. Jedną nogą tu, drugą tam.
Sa-mo-ta-ri. Za-mo-ta-ni.
***
Am I crazy now talking to myself?
♫ Lucky Boy
flov, 2010-09-03
skomentuj (6)